
październik
kolejny październikowy poranek. jak wyjeżdżałyśmy z zielonej to jeszcze ciemno było, dziwnie. w sumie do tych zdjęć siadam nieregularnie i co chwila mi się koncepcja zmienia
bawię się, kombinuję, ale miały być “niedługo”, więc czas troszkę do kupy pozbierać
wcześnie rano ze mną wstała Marlena, Marcin mi puścił konie na odpowiedni padok, a Jaga nie odstępowała nas na krok
hehe
